Przejdź do głównej zawartości

Od początku

Cofnijmy się na chwilę do czasów najdawniejszych. Otóż urodziłam się 30 lat temu w Bydgoszczy jako dziecko ze schorzeniem,które plasuje się chyba w czołówce rankingu  chorób,które są później wyśmiewane- wodogłowiem. Także dzieciństwo pamiętam przez pryzmat szpitali, wiecznych operacji i reoperacji i ryczeniem za mamą. Była jeszcze pierwsza szpitalna miłość. Taaak! Pamiętam! Chłopak jakieś 10 lat starszy ode mnie,którego imienia nie znałam,to znaczy nazywałam Go Poznań,bo wtedy myślałam,że to imię. Jakie gorzkie było moje rozczarowanie, gdy później okazało się,że to jednak miasto ;) 
Następnym etapem było przedszkole,a raczej od razu zerówka w której to wyrastałam już na prawdziwego outsidera. Do dziś pamiętam ten dzień w którym poszłam do innej grupy i zobaczyłam tam samotnie bawiącą się szachami chudą,wysoką dziewczynę. To była Agnieszka. I właśnie tak zaczęła się nasza przyjaźń, wyboista, ponieważ nieraz nauczyciele  chcieli nas rozdzielić,ale o tym później ;)
Ufff,no to na dziś koniec.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bez pracy nie ma kołaczy.

(tu wstaw jakiś inspirujący cytat o pracy.... O ten się nada! Jak to było? "Robiąc co lubisz,nie przepracujesz ani jednego dnia" ? Coś w tym klimacie lub coś podobnego!) Otóż, pracę zaczęłam dość późno. Skutecznie znalezienie pracy wcześniej utrudniał mi plan zajęć studiów rozpierdolony na całe dni z co najmniej 2 godzinnymi okienkami.  Ale w końcu jakoś się udało! Wykładanie towaru, produkcje z drącymi na ciebie ryja babami,które pracowały tam po naście lat, nawet obiłam się o coś a la telemarketing ( i usłyszałam,że się nie nadaje,bo jestem za miła.. Uprzedzając pytania- już mi przeszło. Życie.), sprzątanie. Ogromnym przerażeniem napawała mnie myśl,że mogłabym tam utknąć na zawsze,więc szukałam czegoś lepszego. Nie było łatwo,biorąc pod uwagę moje zerowe doświadczenie w pracach biurowych i wymagania z kosmosu ( minimum 2 lata doświadczenia, status studenta,orzeczenie o niepełnosprawności i to wszystko przyprawiane nieraz umową o dzieło lub w lepszym przypadku zleceni...

(Prawie) Love Story po mojemu

"Rozglądasz się po świecie i wyraźnie dostrzegasz ludzi, którzy promieniują szczególnym blaskiem. Też chcesz błyszczeć. Znasz siebie dobrze i masz pewność, że z natury jesteś matowy. Widzisz, że błyszczący żyją życiem na wysoki połysk. Ty masz życie na wysoki mat. Tylko chwilę próbujesz zawalczyć o blask, ale wiesz, że nie wygenerujesz go z komponentów,jakie posiadasz." ( " A ja żem jej powiedziała" , Katarzyna Nosowska) Miało nie być nic o byłym,ale ciężko Go pominąć opisując moje życie. Jak do tej pory to jedyny były i potwierdzenie,że do związków się nie nadaje. Ile to lat już minęło? Yyyy... D-w-a-n-a-ś-c-i-e!  Wyobrażacie sobie? I parę lat męczenia się i stękania po zerwaniu (On ze mną w sensie). Napisał do mnie na gadu-gadu,napisałabym,że na relikcie tamtych czasów,ale od brata słyszałam,że ów komunikator znów wraca do łask. Zagadał o bilety na koncert, gdzie kupić. A ja się dałam złapać, jak idiotka. A może chciałam dać się złapać,może komuś w ...

Podobno najlepszy czas w życiu.

Studia to podobno najlepszy czas w życiu. Podobno. Może wtedy, gdy wie, co się chce robić w życiu. Ja nie wiedziałam. Wiedziałam tylko,że na studia muszę iść.  Żeby być magistrem,pójść do korpo,wziąć kredyt na mieszkanie i mieć rodzinę. A  że lubiłam zawsze pomagać, na weterynarię i medycynę nie miałam szans,wybrałam najpierw pielęgniarstwo. Później jednak mając przed oczami wizje ludzi,którzy na mnie wrzeszczą i  mają pretensje, że coś zrobiłam nie tak, zrezygnowałam. Później była filologia. Bałkańska. Każdy z kim rozmawiałam i słyszał  jaka to filologia zawsze reagował " O super,oryginalnie!" I choć pewnie to było z grzeczności pomieszanej ze zdumieniem miałam ochotę odpowiedzieć " Oryginalnie i co z tego?" Nie skończyłam magisterki ze względu na mój lęk przed promotorem, a może i przez to, że uświadomił mi,że moja praca się do niczego nie nadawała. To odpuściłam. Zawsze odpuszczałam. Z resztą ludzie w dzisiejszych czasach tacy są, niby stoi nad Tobą couch w ga...